Drukowane serce – w przyszłości może to rozwiązać problem braku organów do przeszczepu.

Drukowane serce – w przyszłości może to rozwiązać problem braku organów do przeszczepu.

Harald Ott hoduje w Bostonie ludzkie serce i inne „części zamienne” dla ludzi – w przyszłości może to rozwiązać problem braku organów do przeszczepu.

Harald Ott jest Austriakiem, ma 39 lat, dwójkę dzieci i – jak sam mówi – „niezwykle cierpliwą żonę”. Uwielbia dmuchanie szkła, majsterkowanie w garażu i orchidee. – Lubię patrzeć, jak coś rośnie – wyznaje.

Specjalizuje się w chirurgii klatki piersiowej. W Massachusetts General Hospital leczy i operuje pacjentów z chorobami płuc. To jednak tylko część jego aktywności zawodowej. Drugą jest tworzenie.

W USA 120 tys. ludzi oczekuje na transplantację, w Niemczech ponad 10 tys. W gabinecie Otta ciągle pojawiają się chorzy, którzy umrą zanim dostaną narząd do przeszczepu, albo też umrą, ponieważ taki narząd dostaną, ale ich organizm go odrzuci. Ott dostaje listy i e-maile z całego świata. Piszą do niego chorzy z Tunezji, z Chin, Anglii i Indii.

Nad stworzeniem w laboratorium ludzkich części ciała pracują naukowy z całego świata. Nazywają się hodowcami tkanek. Na drukarkach 3D drukują skórę atramentem z komórek. Wyciągają włókna mięśniowe w szalkach Petriego. Tworzą naczynia krwionośne, nosy, uszy, tchawice. Badaczom już dziś udaje się wyprodukować części zamienne dla ludzkiego ciała, jednak tylko te, które są z punktu widzenia budowy i funkcjonowania relatywnie proste. Już samo to stanowi oczywiście w medycynie rewolucję. Jednak to, co obiecuje nauka, nigdzie nie jest równie namacalne, jak na stołach laboratoryjnych doktora Otta w Bostonie. Poważył się on bowiem na budowę niezwykle skomplikowanego narządu. Ludzkiego serca. Pompy i motoru naszego układu krwionośnego, części ciała, którą – jak wierzono – odczuwamy, kochamy, ufamy. Dla wielu jest to siedziba duszy.

Ott siedzi wczesnym popołudniem w swoim biurze. Przed chwilą wykonywał w szpitalu punkcję guza u pacjenta, a teraz stawia na stole blade serce świni i opowiada, jak wyglądać może przyszłość: nikt nie będzie musiał już czekać na narządy. Będzie można je zamówić. Hodowca organów wyjmie z lodówki serce od ludzkiego dawcy, a jeszcze lepiej takie pochodzące od świni, w rozmiarze S, M albo L i na jego podstawie przygotuje organ wypełniony własnymi komórkami pacjenta, jego własnym DNA. – Rozwiązałoby to problem odrzucenia organów i zakończyło braki narządów do przeszczepu – tłumaczy Ott.

Harald Ott miał 27 lat, kiedy pierwszy raz sprawił, że serce zabiło. Odbywał wówczas staż podoktorancki u Doris Taylor, znanej hodowczyni tkanek z University of Minnesota. Ott badał terapię komórkową mięśnia sercowego u świni. Chodziło o odpowiedź na pytanie, czy serce można naprawić po zawale, wtryskując do niego świeże komórki. – Zrozumiałem wówczas, że to nie zadziała – wspomina badacz. Po zawale organ jest pokryty bliznami do tego stopnia, że ostrzykiwanie komórkami nie rozwiązuje problemu. – Zapytałem wówczas siebie, czy nie powinniśmy zamiast tego znaleźć sposób na stworzenie nowego mięśnia sercowego?

 

Czytaj więcej na onet.pl

 

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>